głos pyrzyckiej młodzieży

Pogoń wróciła na właściwe tory! Nasza drużyna wygrała z Zagłębiem!

W sobotę Pogoń Szczecin podejmowała na własnym stadionie Zagłębie Sosnowiec. Mobilizacja panowała zarówno u piłkarzy, jak i kibiców. Spotkanie było meczem podwyższonego ryzyka. Mimo to drużynę wspierało z trybun ponad 6200 kibiców.

Spotkania klubów ze Szczecina i z Sosnowca mają swój unikalny charakter. Wszyscy, którzy przyszli na Twardowskiego mogli oglądać dwa widowiska: na boisku i na trybunach. Już kilka godzin przed meczem w okolicach stadionu można było spotkać sporo policji, nad miastem latał policyjny helikopter. Do Szczecina miało przybyć ok. 700 kibiców gości.

Przed meczem wiele osób typowało wysoką wygraną Pogoni, nawet bez straty gola. W zespole Portowców, w stosunku do poprzedniego spotkania, nastąpiło kilka zmian. W bramce za Łukasza Załuskę, który pauzował za czerwoną kartkę, stanął Jakub Bursztyn. Nie zagrał też Adam Buksa z powodu kontuzji. W składzie znalazł się Iker Guarrotxena, do jedenastki wrócił Kamil Drygas, a na skrzydle zamiast Kowalczyka wystąpił Spas Delev.

Portowcy od początku meczu starali się grać ofensywnie, czasem zapominając wracać na czas do ustawienia w obronie. W pierwszej połowie, tak samo jak w całym meczu, mieli więcej sytuacji bramkowych i strzałów na bramkę rywala. Do przerwy było 0:0. Na drugą połowę zespół gospodarzy wyszedł na murawę bez zmian. Obie drużyny chciały szybko zdobyć gola, aby móc uspokoić swoją grę. W 65 minucie po strzale Radosława Majewskiego bramkarz gości odbił piłkę, ale znakomicie w tej sytuacji odnalazł się Spas Delev, który dobił strzał i piłka znalazła się w siatce. Nie było jednak widać gestu sędziego, oznaczającego, że bramka została zdobyta. Dopiero po konsultacji VAR arbiter wskazał środek boiska, uznając bramkę dla Portowców.
Od 76 minuty zespół z Sosnowca grał w osłabieniu. Po brutalnym faulu na Sebastianie Walukiewiczu, czerwoną kartkę zobaczył Alexander Christovao. W 81 minucie trener Kosta Runjaic zdecydował się na drugą zmianę. Soufian Benyamina zastąpił zdobywcę gola, Spasa Deleva (wcześniej boisko opuścił Radosław Majewski, a pojawił się Sebastian Kowalczyk). W końcówce spotkania, w doliczonym czasie gry, sędzia podyktował rzut karny dla Pogoni. Strzelał kapitan drużyny, Kamil Drygas, ale niestety nie trafił do siatki. W 98 minucie na boisko wszedł Sebastian Rudol, a na ławce usiadł Sebastian Walukiewicz. Mecz zakończył się wynikiem 1:0.

A co działo się na trybunach? Mimo dość niewielkiej liczby kibiców na stadionie było głośno. Zaraz po hymnie Dumy Pomorza, kibice z „młyna” zaczęli śpiewanie przyśpiewek skierowanych do kibiców i piłkarzy Zagłębia. Po chwili zmienili repertuar i zamiast skupiać się na zespole gości, śpiewali z całych sił aby ponieść swoją drużynę do zwycięstwa. W wielu momentach, jak to zazwyczaj bywa, włączał się cały stadion. Kibice gości zarówno wchodzili, jak i wychodzili ze stadionu w asyście ochrony i policji.

Pogoń Szczecin może dopisać do swojego dorobku ważne 3 punkty. Zespół awansował na 6. miejsce w ligowej tabeli. W 6 ostatnich domowych meczach zdobyli komplet punktów. Wydaje się, że Szczecin staję się twierdzą trudną do zdobycia!

 

Paulina Gronkowska